niedziela, 9 czerwca 2013

metamorfoza-nie ma rzeczy niemożliwych czyli z ciemnego brązu na blond

Witajcie,

Znów nadeszła długa przerwa na koktajlu, już myślałam, że porzucę bloga na dobre a tu jednak coś drgnęło.   Wakacje mam już od ponad miesiąca, studia skończone (jeszcze czekam na rozdanie dyplomów i rzucanie czapkami). Sukienka wisi w szafie  czekając na swój debiut (i na zrzucenie kilku moich kilogramów). W walii lato pełną parą, a termometr wskazywał 32 stopnie! WOOW. Ale nie ma co się długo cieszyć, za tydzień pewnie ulewy i chmurzyska, więc korzystam z pogody jak mogę i zaraz zmykam na plażę! Dzisiaj chciała bym wam pokazać efekty mojej małej metamorfozy jak ja na to mówie, ponieważ już jakiś czas temu, postanowiłam całkowicie zmienić swoją fryzurę. Zawsze na mojej głowie gościł ciemny brąz i inne jego odcienie, było również i ombre (KLIK). Nadeszła taka chwila w mojej egzystencji, że zapragnęłam jakiejś wielkiej zmiany. Postanowiłam, zmienić kolor na blond! Najpierw chciałam zrobić to na własną rękę, a na youtubie oglądnęłam chyba milion toutoriali jak rozjasnic cziemne/czarne włosy na blond. Jednym wychodziło innym nie...wahałam się dobre pare miesięcy. Stwierdziłam, że nie ma co ryzykować i trzeba sięgnąć rady specjalisty. U mnie w mieście jest kilka fryzjerów na krzyż, więc stwierdziłam, że zrobię rundkę i popytam. W każdym salonie albo mi odmawiano, ze względu na mój ciemny kolor albo proponowano motodę po której prawdopodobnie wyszła bym łysa, a mianowicie 'ściągniemy kolor a potem nałożymy rozjaśniacz' i jeszcze cena 100f minimum, o nie...dziękuję. Zrezygnowana powróciłam do youtuba  i blogów. Gdzies wyczytałam jak naturalnie rozjasnic wlosy, wiecie-miód,cytryna rumianek itd. Próbowałam wszystkiego po kolei , kolor co prawda nie rozjaśniał się, ale hmm... płowiał? Włosy robiły się rudawe, więc coś się jednak ruszyło. Pewnego dnia , wpadłam na pomysł wizyty do Polski, więc przy okazji mogła bym zahaczyć o fryzjera. Zamówiłam bilety, z miesięczym wyprzedzeniem. Przez cały ten miesiąc, starałam się wypłukać mój ciemny kolor, używając ziołowych szamponów, miodów ,cytryn i innych pierdół, żeby póżniej łatwiej się rozjaśniły Po miesiącu, włosy wyjaśniały, ale blondu to nie przypominało. Nadeszła wiekopomna chwila i wizyta w zaufanym salonie! Zadanie nie było proste, bowiem nie łatwo jest zmienić kolor włosów podczas jednej wizyty. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że moje włosy są podatne na rozjaśnianie i nic nie powinno pokomplikować realizacji mojego 'marzenia'. Kolor miał być naturalny, nie za jasny i taki, żeby do mnie pasował:) Wahałam się długo czy ma być zimny czy ciepły.. w końcu wyszło coś pomiędzy, i dobrze! Cała wizyta trwała baaardzo długo bo aż 7 godzin!!!!  To dlatego, że moje włosy są bardzo cienkie ale jest ich baardzo, bardzo dużo. Rozjaśniać trzeba było częściami których było pełno, bo gdy jednapartia była pokryta to poprzednia juz byla gotowa do spłukania. Do rozjaśniania Pan Łukasz użył rozjaśniacz o bardzo niskim stężeniu procentowym, o ile pamiętam to 1,9 % żeby nie zniszczyć moich już słabych włosów (do normalnego rozjasniania się używa 6%-9%) . Już więcej nie będę sie rozpisywać bo to nie ma sensu! Koniec końców po 7 godzinach się udało!

kilka zdjęć przed:



w trakcie, 'wypłukiwania'





i po:




Tu z Kasią:

Osobiscie lepiej się czuje w jaśniejszych włosach, co wy o tym myślicie? planujecie jakieś większe zmiany na lato? Buziaczki:*:)

Ewa Xx